Moja przygoda z inwestowaniem.
- Simon

- 4 dni temu
- 2 minut(y) czytania

Od kilku lat chciałem znaleźć sposób, aby moje pieniądze pracowały efektywniej, a może nawet lepiej, aby w ogóle zaczęły pracować, zamiast żeby po prostu leżały na moim koncie bankowym. Przez jakiś czas próbowałem inwestować w kryptowaluty i wydawało się, że idzie mi dobrze, dopóki nie nadszedł kryzys po COVID-19 i nie zmiótł wszystkiego z powierzchni ziemi. To był z pewnością minus, ale mentalność i chęć inwestowania pozostały ze mną. Więc szukałem dalej, próbując dowiedzieć się, co robić i od czego zacząć. Rzecz w tym, że niewiele wiem o akcjach i o tym, jak to wszystko działa, a co kupować, sprzedawać i reinwestować samodzielnie, to zdecydowanie poza moimi umiejętnościami. Rozważałem zautomatyzowane systemy inwestycyjne oferowane przez mój bank – progi wejścia są niskie, więc pomyślałem, że mógłbym spróbować i sprawdzić, czy to działa. Myślałem też o oszczędzaniu pieniędzy za pomocą programów cashback na mojej karcie Visa. I tak z nich korzystam i chociaż to nie jest inwestowanie, odzyskanie części pieniędzy przyczynia się do ogólnego bogactwa.
Słyszałem też o grach, w których można z czasem generować dochód. Nawet jedną ściągnąłem, ale jakoś nigdy w nią nie zacząłem. Chyba byłem tak sceptyczny, że sam się z niej wyleczyłem, zanim w ogóle dałem jej szansę.
Wszystko się zmieniło, gdy zadzwonił do mnie dobry znajomy z ofertą. Powiedział mi, że znalazł stabilny system, do którego dołączył i który testuje, i chciał się nim ze mną podzielić. Ponieważ jest moim bliskim znajomym, zaufałem mu i postanowiłem dołączyć i przekonać się na własne oczy. Zrobiłem to z odrobiną strachu, sceptycyzmu, ale też z otwartym umysłem i chęcią podjęcia ryzyka – a także z nadzieją na zysk i chęcią zbudowania dodatkowego dochodu.
Po dwóch tygodniach obserwacji, budowania zaufania do systemu i firmy, sprawdzania dokumentacji prawnej, obserwowania wszystkiego w akcji i doświadczania wsparcia społeczności, czuję, że w końcu znalazłem rozwiązanie, które mi odpowiada. Małe zyski zaczynają się kumulować i, szczerze mówiąc, to sprawia, że mam ochotę na więcej.
Jeśli dotrwałeś ze mną aż do tego momentu, prawdopodobnie myślisz sobie: Dobra, dość gadania – o co chodzi? No i proszę: firma nazywa się Million Securities (MSS).
Jak działa, dlaczego działa i co czyni ją tak stabilną – planuję podzielić się tym wszystkim w serii krótkich postów w najbliższej przyszłości. Ale jeśli już jesteś ciekawy i nie chcesz czekać, skontaktuj się ze mną, a chętnie opowiem Ci więcej.
Dziękuję za poświęcony czas i jak zawsze, cieszę się, że mogę być tu z Tobą!



Komentarze